© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Hossa już była, teraz jak deszcz nie poleje, to w piaszczystych i wyschniętych lasach nie za wiele się zadzieje. Wczoraj w kanie się obłowiłam- innych niewiele, to żeby ze zbieractwa nie rezygnować choć za kanie się wzięłam. Coś innego Dzisiaj to już z góry wiedziałam, że w lasach nie pojawi się za dużo nowego młodziutkiego podgrzybka, to tak pomyślałam i o maślakach sobie przypomniałam. Oby chociaż one rosły- pomyślałam i pojechałam. Uzbierałam- nie tam żadne cuda- ale rydzy młodych 17 szt- te z nadzieniem zostawiłam w lesie,- maślak nie dopisał- tylko ich 28,- podgrzybek przy dukcie ......
znalezione, oraz młode wyrośnięte 3 zajączki. Tak, że w gatunkach coś tam się zadziało, choć w zbiorach koźlarza i borowika brakowało. Przeżyję. Jak maślaki to młodnik być musi. A tam pod stopami i wokół mej osoby- co się tylko zażyczy. Gołe piaszczyste na wiór wyschnięte podłoże, pod sosnami tymi z sukniami do ziemi pokłady igliwia, a wśród niego przepiękne muchomory czerwone całymi rodzinami rosnące. Dalej małe poletka z roślinkami do ziemi poprzytulanymi- do podeszwy buta sięgającymi. A jak chciałam zniknąć z pola widzenia, nie było żadnego problemu. Zielska i trawy kwitnące tak wybujałe, że do czapki sięgały. Tam gdzie zawsze maślaki sobie rosły- pustostan zupełny. Myślałam na początku zbierania, że ich smakiem się tylko obejdę, ale inaczej po czasie się okazało. Najpierw do apelu się nieśmiało zgłosiło pojedynczo i parami zasuszone i przez robaki zżarte rydze. Później a to jeden, a to dwa maślaki. Nie było cudów. Zapuściłam się dalej w te klimaty i tak pomalutku: jeden, drugi rydzyk, kawałek dalej maślaczek, między mini mogłam do woli podziwiać przepiękne muchomory. Przy okazji machając otaczającymi mnie chwastami zajączka wystraszyłam. Cudów nie przyniosłam, ale znowu w domciu pięknie pachną grzyby. A tak w ogóle dziś w nocy, i przez kawałeczek dnia także zapowiadali u mnie deszcze i to obfite. Słońce świeci jak dzikie i nie spadła dotąd ani jedna deszczu kropla. Pomału pomysły na wyjazdy po grzyby mi się kończą. Miejsca, które znam pięknie wyzbierałam. Zostały urocze krajoznawcze po lasach wycieczki. Do miłego na portalu łamach i Wszystkich serdecznie pozdrawiam:) Ze dwa dni temu- przechodząc w pilnej sprawie miałam bliskie spotkania z dość potężnym dzikiem. Pasł się i na szczęście jego nie zwróciłam uwagi- serdeczności:)