duża wersja fotografii z doniesienia

fotografia z grzybobrania
© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Spadła cicho kartka z kalendarza. Witajcie w Nowym Roku. To chyba dobry moment na resume :) Pierwszy raz ( może nie ostatni ) pokuszę się o podsumowanie kosmicznego sezonu 2022. Bo był to u nas rok nieokiełznany i niesamowity. Marzenie każdego grzyboświrka. Ten rok zapamiętam na długo. Postaram się nie przynudzać tak, żebyście w połowie podsumowania nie przełączyli się z ulgą na telewizyjną reklamę środka na erekcję, ani załączał wersji rozszerzonej. Korzystając z okazji - wszystkim Wam i naszemu Adminowi życzymy wspaniałego – już powitanego Nowego Roku. Tazok & Rubik
Dla mnie „sezon” to czas na rurkowce. Zwłaszcza borowikowate. Nie żebym pogardzał boczniakiem, zimówkami czy smardzami. Ale te grzyby raczej traktuję je jako ciekawostkę, sympatyczny dodatek – innymi słowy są dla mnie didaskaliami do leśnego spaceru. Czarka czy uszak to dla mnie raczej tzw „ folklor grzybowy”. Znajduję je, i owszem, taksuję wzrokiem, fotografuję, skosztuję dla poznania smaku - ale prawdziwy grzybowy sex-appeal mają dla mnie borowikowate. Tak więc ten właściwy swój sezon, zaczął się w Rubilandii 15 maja kiedy „ znów zakwitły białe bzy". Wtedy w dolinie Wilczego Potoku wystawił swój łepek pierwszy borowik ceglastopory. Nieśmiało i niewinnie. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że ten mały ceglaś jest iskrą, która zapoczątkowała, jakiś niesamowity pokaz grzybowych fajerwerków tego bombowego sezonu AD2022. Nie trzeba było długo czekać, jak majowe grzybobrania przerosły najśmielsze oczekiwania, a zanim nadszedł czerwiec, tazokowa spiżarnia wyglądała już imponująco. Potem było jak w thrillerze u Hitchcocka. Borowikowe – ceglasiowe trzęsienie ziemi w maju, a dalej napięcie już tylko rosło. Gdyby można było sobie wyobrazić sezon idealny – wyimaginować sobie taki kompletny i bezbłędnie perfekcyjny – to właśnie u nas 2022 taki był. Wszystko było poukładane według starych praw górskiej puszczy, czasem nawet do bólu przewidywalnie. Letnie miesiące to dyktatorskie rządy usiatków, ceglasi, szlachetnych borowików, koźlarzy, kurek i muchomorów czerwieniejących. Dość powiedzieć, że koźlarze jak pojawiły się z początkiem czerwca to skończyły owocować dopiero z końcem listopada. One zapełniły niejeden kosz, bo podążając za wyzwaniem rzuconym przez ziomala - Wieśka, który ( wspaniale debiutując w tym roku na portalu ) wjechał mi na ambicję i walnie przyczynił się do tego, że w końcu zacząłem je tropić po rubinowych rewirach, a ukoronowaniem polowań na „Czerwony Październik” była wspólna z Wieśkiem kawa na późnojesiennej polanie wśród brzóz i buków. Zresztą miłych spotkań – tych umówionych i przypadkowych – było więcej. AnKu i synom, Alex-owi 777, Adzie M, Maciejowi z Ustronia – przesyłamy niniejszym pozdrowienia. A potem przyszła jesień - wrześniowa i październikowa która była arcymistrzowską wirtuozerią - koncertem borowików szlachetnych. Ilość i jakość przyprawiała przez wiele dni o bóle – tak głowy od nadmiaru wrażeń, jak i ramion, które naciągnęła do granic wytrzymałości od noszenia pełnych koszy prawdziwków. Jesień w Beskidach to również czas na rydze. Gdybym chciał szerzej rozpisać się o jesiennych rydzach pewnie zabrakłoby miejsca przeznaczonego na raport. Może tylko wspomnę, że z górą setka słoików marynowanych rudzielców, w słodko-kwaśnej zalewie sprokurowała dostawienie kolejnych regałów w spiżarni. Kolejny regał ( kupiony widząc co się wyprawia w beskidzkich lasach ) zajęły podbuczki – aksamitki - październikowe pyszności. Wydawało mi się, że listopad da chwilę ukojenia … nic z tego, marzenie ściętej głowy. Novembrusy, kozaki i ceglasie nie odpuszczały. Regałów zabrakło, a grono przyjaciół i znajomych zaopatrzone po sufit, dotąd chętnych na obdarowanie grzybową nadprodukcją 2022 powiedziało w pewnym momencie „pas”. Sezon zakończyłem 03 grudnia – ostatnim, przysypanym śniegiem, borowikiem ceglastoporym. Kilka faktów: Sezon na grzyby „rurkowe” – borowiki trwał u nas 203 dni od 15 maja do 03 grudnia Odbyliśmy w tym czasie ok. 140 wycieczek grzybowych ( czasami więcej niż 1 x dziennie ) Ani razu nie wróciliśmy z grzybobrania „na tarczy” Kilkukrotnie musieliśmy w trakcie grzybobrań powiedzieć „pas”, nie zbieramy więcej Odkrycie sezonu – koźlarze i poznani grzyboświrkowie Ocena przyznana sezonowi 2022 w skali 1-10 …. 24 Pozdrowienia - niech Wam lasy hojnie darzą w tym roku. Tazok & Rubik